niedziela, 12 maj 2013 22:50

Na szlaku - Hrobacza Łąka

Napisał 

hrobaczaNie ma to tamto, sezon rozkręca się na dobre. Dawno już (licząc w latach) nie czułem w sobie takiej siły, takich pokładów samo zaparcia. W najbliższy wtorek, tj. 14 maja wybieram się zdobyć, po raz kolejny, Hrobaczą Łąkę. Plan jest już omówiony i zaakceptowany (więcej o nim w relacji po wyprawie). Towarzysz na posterunku, godzina "W" wyznaczona. Teraz tylko trzymać kciuki, aby trzech ogrodników z małymi pęcherzami, zlitowało się i nie dolewało już więcej wody w już namoczoną ziemię. 

Z Kóz ulicą Bielską, szlakiem żółtym kierowaliśmy się na Przełęcz u Panienki, lecz po drodze odbiliśmy w lewo drogą leśniczą (to nie jest bynajmniej oficjalna nazwa) w kierunku wschodnim. Po kilku minutach natrafiamy na szlak czerwony z Porąbki na Hrobaczą Łąkę. Krótkie, strome podejście i jesteśmy pod Krzyżem. I tu sobie ponarzekam na brak widoków z platformy widokowej. Po prostu hańba im! W schronisku zimne tyskie, siku w wychodku i czerwonym na Przełęcz u Panienki. Później czarnym do lipnika. Gdzieś po drodze czarny nam się zgubił i o mały włos nie skończyliśmy w Kozach. Ale od czego ma się dar technologii. Po kilku ósemkach kreślonych w powietrzu, GPS odnalazł nas i skierował w odpowiednim kierunku. Chwała mu! I nawet czarny się znalazł! Cóż to była za radość...

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.


Antyspam: złóż obrazek na wzór obrazu z prawego górnego narożnika
free joomla templatesjoomla templates
2013  Krzyq - blog, wiersze, wędrowanie, recenzje, film   globbers joomla template