czwartek, 15 listopad 2012 12:21

Czyste szaleństwo

world-cup-trophyStadion oszalał, meksykańska fala. Czyste szaleństwo!

Gdy tak się skupię, nadwyrężę wszystkie powoli umierające szare komórki, to jestem wstanie cofnąć się pamięcią do roku pańskiego 1990, gdy to zostałem poddany sakramentowi Eucharystii w bielskim kościele. Takie sobie wydarzenie. W innym kościele, gdzieś w Rzymie. Konkretnie na stadionie olimpijskim, a nabożeństwem był finał Mistrzostw Świata w piłce nożnej pomiędzy RFN, a Argentyną. Dla przypomnienia, Niemcy wygrali 1:0 po bramce ówczesnego obrońcy Interu Mediolan, Andreasa Brehme z rzutu karnego. Pamiętam do dziś jak zrozpaczony byłem tymże rezultatem. Ja dziewięcioletnie pacholęcie nie potrafiłem pojąć dlaczego potomkowie złego Hitlera wygrali Mistrzostwo Świata, a tata nawet się cieszył. Nie miałem oczywiście pojęcia, że Niemcy w piłce nożnej należeli i nadal należą do ścisłej elity. No, ale jak to w seksie również bywa, pierwszy raz nie zawsze jest tym razem najlepszym. W ten sposób zakiełkowała moja miłość do tego sportu. Do futbolu, czy soccera po amerykańsku. Właśnie w Stanach odbyły się następne mistrzostwa. Po drodze mieliśmy Euro 1992 z rewelacyjnymi Duńczykami oraz wspaniałymi Peterem Schmeichelem oraz braćmi Laudrupami. Mieliśmy Igrzyska w Barcelonie i gwiazdy pokroju Kłaka, Juskowiaka, Wałdocha.

piątek, 15 czerwiec 2012 18:49

Mecz na wodzie

Znowu mecz na wodzie. Jak w 1974 roku...

free joomla templatesjoomla templates
2013  Krzyq - blog, wiersze, wędrowanie, recenzje, film   globbers joomla template