Sonet VI

Oto finał spektaklu mego; tutaj milę
Ostatnią niebo znaczy u kresu mej drogi,
Ostatni krok stawiają umęczone nogi
W gnuśnie chyżym wyścigu, i ostatnią chwilę

Trwa życie; śmierć żarłoczna, nie zostając w tyle,
Rozłączy ciało z duszą: w sen zapadnę błogi,
Lecz to, co czuwa we mnie, ujrzy, pełne trwogi,
Twarz, która już dziś budzi dreszcz w każdej mej żyle.

Gdy zaś dusza, twór niebios, niebios lotem sięgnie,
Ciało, zrodzone z ziemi, w ziemi pozostanie,
Niech i grzechy me spadną, gdzie ród ich się legnie,

Dokąd pchał mnie ich ciężar: w piekielne otchłanie.
Tak ze zła się oczyszczę i będzie zmazana
Wina moja, gdy rzucę świat, ciało, Szatana.

John Donne przełożyła Ewa E.Nowakowska

Sonet X

Śmierci, próżno się pysznisz; cóż, że wszędy słynie
Potęga twa i groza; licha w tobie siła,
Skoro ci, których - myślisz - jużeś powaliła,
Nie umrą, biedna Śmierci; mnie tez to ominie.

Już sen, który jest twoim obrazem jedynie,
Jakże miły: tym bardziej więc musisz być miła,
Aby ciała spoczynek, ulgą duszy była
Przynętą, która łudzi, wabi w twe pustynie.

Losu, przypadku, królów, desperatów sługo,
Posłuszna jesteś wojnie, truciźnie, chorobie;
Łatwiej w maku czy w czarach sen znaleźć niż w tobie

I w twych ciosach; więc czemu puszysz się aż tak długo?
Ze snu krótkiego zbudzi się dusza człowieka
W wieczność, gdzie Śmierci nie ma; Śmierci, śmierć cię czeka.

Stanisław Barańczak